Boskie Buenos, czyli 10 powodów, by odwiedzić stolicę Argentyny

Buenos Aires było miastem, którego odwiedzenia najbardziej nie mogłam się doczekać. Zielone skwery, tango, Gombrowicz, Eva Peron i doskonała kuchnia od dawna siedziały mi w głowie (zwłaszcza po kilkukrotnej lekturze Dzienników Gombrowicza, w których niejednokrotnie Buenos opisywał). Nie siedziały jak pocztówkowy landszaft, raczej przewijał mi się w wyobraźni film, utworzony z fragmentów filmów, piosenek i znanych od lat popkulturowych zajawek. Nie mogłam się doczekać, ale jednocześnie nie sądziłam, że zakocham się od pierwszego wejrzenia. Już pierwszego wieczoru, obserwując nocne światła miasta z lotniskowej taksówki, otwierałam szeroko oczy jak dziecko gapiące się w pierwszym zachwycie na watę cukrową.

Buenos roztacza specjalną magię. Wspaniała architektura, modne sklepy i nowojorski układ ulic przywodzą na myśl połączenie paryskiego szyku ze starym Nowym Jorkiem znanym z filmów. Romantyczny neoklasycyzm wysokich kamienic sprawia, że Buenos jest prawdziwym Paryżem Ameryki Południowej. Wiele z pięknych budynków w centrum stolicy powstało w latach dwudziestych ubiegłego wieku, z kolei szalone i bardziej nowoczesne dzielnice, jak Palermo, są wynikiem, jak w wielu miastach, przekształcania dzielnic robotniczych na te najmodniejsze, pełne barów i modnych butików. Królują tu stonowane, ciepłe kolory drewnianych wystaw sklepowych, a tysiące małych złotych lampek oświetla skwery i place, na których tłoczą się w przytulnych barach miejscowi.

Ciekawa (i fantastyczna) rzecz, którą zauważyliśmy wszyscy, spacerując ulicami miasta, to wszechobecny feminizm: na ulicach, placach, w księgarniach i barach. Witryny sklepów rozświetlają swoimi nazwiskami Simone de Beauvoir i Virginia Woolf, a z każdej niemal ściany krzyczą feministyczne murale z hasłami wolnościowymi. Ta kobieca odpowiedź na kulturę machismo pokazuje, że kobiety w Buenos są wkurzone i manifestują to wkurzenie w każdej wolnej przestrzeni publicznej.

To było super trudne zadanie wybrać dziesięć najlepszych miejsc w Buenos, bo najchętniej napisałabym tu przewodnik na dwa tysiące stron, ale ponieważ chciałabym, żeby jednak ktoś ten wpis przeczytał, to ograniczę się do 10. Voila:

1. Palermo Soho

Ta była dzielnica robotnicza oferuje zdecydowanie najlepsze zakupy i życie nocne w mieście. Idealne miejsce na spacer, drinka i obiad, ale też na zakupy w designerskich oryginalnych butikach. Zza rogu każdej zielonej ulicy wyłaniają się przytulne kawiarenki, a cała okolica jest ozdobiona pięknymi muralami i starymi kamienicami. To kolorowa i jednocześnie elegancka część miasta, co po części można odnieść też do całego Buenos. Tutaj też można zjeść najlepsze chori, o czym więcej w punkcie 6.

2. San Telmo


Tę jedną z najstarszych dzielnic w mieście charakteryzuje bohemian vibe i duch minionych lat. Wokół Plaza Dorrego, gdzie mieszczą się kawiarenki i pchle targi, jest cały wysyp modnych vintage sklepów z antykami i ubraniami. W Mercado San Telmo (o tym też poniżej) można upolować prawdziwe perełki, ale też zrobić zakupy spożywcze, czy wygrzebać stare książki i mapy. W każdą niedzielę jest tu ogromny uliczny targ staroci, gdzie poczujecie klimat prawdziwego lokalnego Buenos. Stamtąd warto wybrać się spacerem w stronę Casa Rosada, czyli różowego pałacu prezydenckiego przy Plaza de Mayo. Na tym samym placu zobaczyliśmy mural upamiętniający desaparecidos – dzieci zaginione podczas okrutnej i bezwzględnej dyktatury wojskowej. Matki i babki zaginionych (najprawdopodobniej porwanych) w latach 60. i 70. dzieci od lat spotykają się na placu i bezradnie walczą o sprawiedliwość i odnalezienie rodzin, których los do dziś nie jest znany. Więcej na ten temat znajdziecie tutaj lub tutaj.

3. Boca

Ta kolorowa dzielnica pełna mrocznych uliczek i zakamarków jest znana głównie za sprawą klubu sportowego Boca Juniors, ale to także najstarsza część miasta i dosłownie jego „usta”. Dawniej mieścił się tu pierwszy port w Buenos, do którego przypływali hiszpańscy kolonizatorzy i budowali pierwsze domy. To również tutaj do barów przychodził Witold Gombrowicz. Dzisiaj można tu znaleźć fantastyczną architekturę, będącą po części pozostałością po pierwszych osadnikach. Szczerze mówiąc, dla mnie cała dzielnica jest ładna, ale trochę zbyt mocno podlana chińskimi pamiątkami, przez co traci się smak przebywania w autentycznym miejscu. I chociaż ogólnie stare kawiarnie, brukowane uliczki i żywe kolorowe domki pozostawiają po sobie zachwyt, to nie była moja ulubiona część miasta.

4. Muzeum Evity Peron

Aktorka, żona prezydenta, działaczka społeczna, ikona, a w końcu bohaterka narodowa. Naprawdę nazywała się María Eva Duarte de Perón i to ona zapewniła argentyńskim kobietom prawo do głosowania (prawie 30 lat po Polsce!). Wniosła też ogromny wkład w politykę społeczną i aż do samej śmierci było o niej głośno – zarówno w atmosferze wdzięczności i miłości, jak i skandalu. Muzeum Evy Peron zorganizowano w pięknym budynku z początku XX wieku, w którym kiedyś mieściło się schronisko dla kobiet i dzieci. Zdecydowane must-see!

Więcej o życiu Evy Peron możecie przeczytać w tym fantastycznym artykule Artura Domosławskiego.

5. Mercados

Targi w Buenos były jedną z rzeczy, za które pokochałam je najbardziej. Poza owocami, warzywami, kwiatami i rzeczami do domu można tu znaleźć dosłownie wszystko – ubrania, stare książki, mapy, meble sprzed wieku i całe sterty pozornego dziadostwa, które wygrzebane i odkurzone stanowi prawdziwą perłę. Poza tym w mieście na każdej ulicy znajduje się całe mnóstwo sklepów z antykami i starociami.

Przecznicę od Plaza Dorrego znajdziecie Mercado San Telmo:

I całkiem niedaleko Mercado de las Pulgas:

6. Jedzenie

Szczerze mówiąc jedna z lepszych kuchni, jakich próbowałam. Trochę baliśmy się cen, bo argentyńskie steki i wino zawsze były znane jako te z wyższej półki (także cenowej), ale z powodu ostatniego kryzysu ceny poszły o połowę w dół. Dwie rzeczy, których koniecznie trzeba tu spróbować to steki w Calden del Soho (ogromne steki, sałatki, butelka(!) wina, piwo, woda i deser to koszt ok. 50 zł na osobę) i Chori, czyli słynne chorizo w pysznej bułce z masłem czosnkowym, sałatą, pomidorem i najlepszym na świecie sosem pomarańczowym, który daje wrażenie świeżości i czegoś nowego. Są też inne wersje, ale koniecznie spróbujcie tej (cerdo ahumado), bo jest najlepsza i wielokrotnie nagradzana w konkursach kulinarnych.
W barze Temple Craft w dzielnicy Palermo zjecie za to najlepsze empanady w całym Buenos!

7. Most Kobiet

Puente de la Mujer to most dla pieszych, zaprojektowany przez hiszpańskiego architekta Santiago Calatrava i otwarty w 2001 roku. Jak na ironię, Argentyna zmagała się wtedy ze sporym kryzysem ekonomicznym, a budowa mostu kosztowała Buenos ogromne pieniądze. Według architekta kształt budowli ma odzwierciedlać parę w tańcu tango, a nazwa wzięła się stąd, że nazwy wielu ulic w tej dzielnicy to imiona kobiece.

8. Architektura

Zaraz za dzielnicą Puerto Madero i Mostem Kobiet znajdują się Plaza de Mayo ze słynnym różowym pałacem prezydenckim Casa Rosada. Idąc dalej, od Placa de Mayo wzdłuż Avenida de Mayo docieramy do jej skrzyżowania z Avenidą 9. de Julio – tutaj warto po prostu się przespacerować i chłonąć eklektyczny klimat białych wysokich kamienic, banków i pałaców. Szerokie ulice, stare drewniane witryny sklepów, pastelowe napisy i żółte taksówki przeniosą was na chwilę do Nowego Jorku, z kolei atmosfera fin de siècle panująca w kawiarniach sprawi, że poczujecie się jak w Paryżu. Warto zwłaszcza zobaczyć piękny budynek Palacio Barolo (wejście na taras widokowy niestety tylko po wykupieniu wycieczki) i Casa de la cultura Buenos Aires – jeden z najbardziej luksusowych budynków dziewiętnastowiecznego Buenos, który teraz należy do argentyńskiego ministerstwa kultury.

9. Recoleta

Pomiędzy Palermo a centrum jest jeszcze jedna fantastyczna dzielnica, znana głównie z turystyki cmentarnej – Recoleta. Od dawna arystokracja (i nie tylko) marzyła o pochówku na tym ekskluzywnym cmentarzu, który dziś jest prawdziwym dziełem sztuki. Jest tutaj grobowiec rodzinny Evy Peron, a także mauzolea prezydentów, polityków, czy artystów.

10. Libreria el Ateneo Grand Splendid

Ta niezwykła księgarnia od lat znajduje się na liście najpiękniejszych na świecie. Od powstania w 1919 roku w budynku mieścił się teatr, a dziś na balkonach można znaleźć półki z literaturą, a na scenie kawiarenkę. Eklektyczne wnętrze niemal stuletnich murów i bogato zdobione, piękne freski na suficie zachęcają do czytania bardziej niż jakikolwiek inny budynek na świecie. Swoją drogą, mieszkańcy Montevideo pozazdrościli Argentyńczykom i też urządzili sobie podobną.

Buenos Aires to dotychczas jedno z piękniejszych, klimatycznych miast, jakie zobaczyłam w życiu. Myślę, że do czasu odwiedzenia Nowego Jorku, śmiało mogę je umieścić na liście trzech ukochanych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close