Czego nie robić w Medellin, czyli dlaczego narkoturystyka jest zła

Medellin. Do niedawna silnik napędzający światowy przemysł narkotykowy i najniebezpieczniejsze miasto świata według magazynu Times. W ciągu ostatnich kilkunastu lat przeszło prawdziwą transformację – nie tylko na poziomie ekonomicznym, ale przede wszystkim ideowym. Wciąż jednak to miasto przez wielu kojarzone z gangami narkotykowymi, przemocą i biedą, które jak magnes przyciąga do siebie fanów serialu Narcos, zachęconych wizją emocjonujących wycieczek śladami Escobara, chcących zobaczyć na własne oczy miejsca, w których rozgrywa się akcja serialu*. Ale są to także miejsca, w których przelane zostały tysiące litrów niewinnej krwi.

Medellin – krwawa karta kolumbijskiej historii

Przede wszystkim polecam zastanowić się, po co jedziesz do Medellin. Czy w celach rekreacyjno-turystycznych? Zawodowych? Towarzyskich? Jakiekolwiek nie są to motywacje, pamiętaj, że odpowiedzialna turystyka polega między innymi na łyknięciu odrobiny wiedzy przed odwiedzeniem danego miejsca. Czarne karty historii Medellin są zapisane krwią mieszkańców, którzy stracili życie podczas przypadkowych starć wywołanych regularną narkotykową wojną, która trwała w mieście i okolicach przez wiele lat.

Przełom lat 80. i 90. to dziesiątki tysięcy zabójstw, wybuchów, napadów i zamachów. Statystycznie Medellin pozostaje najbardziej niebezpiecznym miastem świata aż do do 2003 roku.

Podgrzana, duszna, niespokojna atmosfera i wieczny lęk o życie swoje i rodziny stanowiły tu do niedawna codzienność. Konflikty i eskalacja przemocy doprowadziły do regularnych brutalnych walk miejscowych karteli z wojskiem, grupami zbrojnymi i paramilitarnymi partyzantkami, m.in. FARC, czy Ruchem 19 Kwietnia, a także do podzielenia terenów miasta na niewidzialne linie graniczne. Po FARC do walki dołączyli paramilitarni, do których później, w operacji Orion, dołączyła armia.

Z góry Comuny 13 widać największy masowy grób w historii Kolumbii.

Podczas 4 lat walk w tej tylko comunie, numer 13, zginęło ponad 3 tysiące osób. Sama dzielnica, powstała z pomocą finansową Pablo Escobara, stała się w latach siedemdziesiątych domem dla najbiedniejszych mieszkańców. Z tego też powodu to jedyne miejsce, w którym ludzie z sentymentem wspominają czasy narkobarona, upamiętniając go na murach czy schodach napisami Pablo vive.

W 2016 roku prezydent Juan Manuel Santos otrzymał pokojową nagrodę Nobla za walkę z organizacjami paramilitarnymi i przestępczymi, w tym FARC, z którym ostatecznie doprowadził do porozumienia pokojowego i którzy na gruzach organizacji stworzyli legalną partię polityczną. Ten przełom doprowadził do popularności Medellin jako prawdziwej perełki na podróżniczej mapie świata, nieskażonej jeszcze do końca masową turystyką.

Odwiedzając miasto trzeba jednak mieć na uwadze, że krwawe porachunki bosów narkotykowych i organizacji paramilitarnych to nie są jakieś odległe czasy. Ludzie żyjący w całej Kolumbii i Cali pamiętają je jako momenty pełne ludzkiego nieszczęścia, śmierci i żałoby. Niemal każdy mieszkaniec Medellin zna kogoś, kto zginął lub stracił przyjaciół lub rodzinę podczas starć.

Dlaczego narkoturystyka jest zła?

Medellin stanowi najlepszy przykład na to, jak odpowiednie decyzje mogą zainicjować zmiany (nie tylko infrastrukturalne, ale też usługowe, czy kulturalne) dla wielu mieszkańców, zmieniając tym samym zupełnie wizerunek miasta.

Zawsze tam, gdzie rozwija się turystyka, naturalnie rodzi się też biznes. Agencje turystyczne, także te organizujące wycieczki na grób Pabla, oczywiście jako pierwsze wyczuły moment rodzącej się popularności , co stworzyło całą gamę wycieczek gloryfikujących bossów mafijnych, z którymi duża część turystów kojarzy Kolumbię, czy narko-tripy mające na celu kolumbijskie ćpanie. Te szkodliwe praktyki są na tyle częste, że dzisiejsi mieszkańcy mają uczulenie na nazwisko bohatera serialu Narcos. Oni, w przeciwieństwie do fanów serialu, nie zapomnieli, że to ludzie, którzy mieli na rękach krew tysięcy ludzi i którzy sterroryzowali niemal całe państwo. Ludzie, dzięki którym w dużym stopniu reputacja kraju legła w gruzach i który pogrążył się w chaosie.

Dla znacznej większości dzisiejszych Kolumbijczyków słynny narkobaron to zwykły bandyta i zbrodniarz, idealizowany przez biedniejszą część społeczeństwa, która do dziś jest beneficjentem zbudowanych przez niego w ramach łapówki kilku szkół. Niestety nie tak działa świat, że jeśli brutalnie zamordujesz sto osób, a później drugie sto będzie mogło uczyć swoje dzieci w zasponsorowanej przez ciebie szkole, to rachunek jest wyrównany. Wiele osób wciąż pamięta bomby, ciała na ulicach, zapach śmierci i krwi na chodnikach.

Na pewno lepszym rozwiązaniem niż wspomniane wycieczki jest po prostu rozmowa. Z mieszkańcami albo z miejscowym przewodnikiem, który chętnie pokaże wam Comunę 13, jednak nie w obrzydliwej formie, jaką jest zwiedzanie ludzkiego zoo. Opowie o dzielnicy z pierwszej ręki, pozna was z mieszkańcami, dołoży swój kawałek historii. 

Wycieczki szlakiem osoby odpowiedzialnej za śmierć tysięcy ludzi, gloryfikowanie jej i celebrycka otoczka całej historii to trochę tak, jakby pojechać na wycieczkę do Niemiec i robić sobie uśmiechnięte selfie na (nieistniejącym) grobie Hitlera, czy innego zbrodniarza wojennego. Oczywiście skala jest inna, ale jest to ten sam mechanizm braku szacunku, ten sam kaliber nieczułości i braku wrażliwości wobec mieszkańców, którzy pamiętają ten horror i wiele przez ten biznes wycierpieli. Ten epizod kolumbijskiej historii jest wciąż żywy i tak samo świeże pozostają rany, które nie zdążyły się jeszcze zabliźnić.

* nie krytykuję samego serialu, który uważam za świetny! Krytykuję rodzaj postępowania nim zainspirowany.
* poprzez narkoturystykę mam na myśli zarówno osoby podróżujące dla zażywania dragów, jak i te jeżdżące śladami domów Escobara, jego brata, grobu itd.

Co możesz robić w Medellin, żeby nie poczuć się ze sobą beznadziejnie?

1. Znajdź kogoś, kto pokaże ci Comunę 13 – metaforę przemian miejskich. Kiedyś najbardziej niebezpieczna dzielnica miasta, dziś pełna sklepików, kawiarni, młodych ludzi, street artu i rozwijającej się przedsiębiorczości. Gdy tylko władza wyciągnęła rękę do jej mieszkańców, okazało się, że nie stanowią oni najbardziej przestępczego elementu w układance miasta, a wręcz przeciwnie. Po latach transformacji dziesiątki turystów dziennie spaceruje po stromych ulicach zapisanych kolorowymi, pełnymi alegorii muralami, nawiązującymi do historii miasta. Ruchome schody na świeżym powietrzu prowadzą do samej góry dzielnicy, a miejscowi artyści ozdabiają okoliczne mury i oprowadzają wycieczki. Podczas takiej wycieczki nie tylko wpieracie lokalnych małych przedsiębiorców, ale też dostajecie informacje z pierwszej ręki w sposób, który szanuje ofiary i ich rodziny.

2. Skuś się na tradycyjne rozrywki turystyczne, których w Medellin nie brakuje. W pakiecie są liczne muzea (Museo de Antioquia, Museo de Arte Moderno), place i skwery (Plaza Botero), targi (Minorista market), parki (Parque Lleras, Parque Arvi, Jardin Botanico), taniec, jedzenie, zakupy i bary. Pierwszym wrażeniem dotyczącym życia Kolumbijczyków w Medellin było zauważenie, że brak tutaj kobiet w naszym wieku przemierzających ulice (zawsze samotnie, nigdy z mężczyznami do pomocy) z piątką dzieci w chustach, co szczególnie przykuwało wzrok w Boliwii, czy Peru. Tutaj zamiast w gromadę dzieci, młode kobiety inwestują raczej w kuse sukienki, chirurgię plastyczną i dobrą zabawę. Dumnie eksponowane wdzięki podczas wieczornych wyjść na drinka z przyjaciółmi są tu zdecydowanie częstszym widokiem. Życie nocne kwitnie, a na ulicach do kawałków Malumy i Shakiry bawią się setki młodych ludzi.

Jeśli lubicie nocne życie i smaczne jedzenie, polecam zdecydowanie zatrzymać się w El Poblado, gdzie znajdziecie mnóstwo doskonałych kawiarni i małych hoteli. Spróbujcie bandeja paisa, tacos al pastor w Tacos Ajua, a na drinki i pizzę wybierzcie się do cafe Zorba. Świetny wystrój i jedzenie znajdziecie też w kawiarni Bonhomia, a zadziwiająco dobrą (jak na sieciówkę) kawę w kawiarni Juan Valdez. Dzielnica przypomina Palermo w Buenos Aires i jest dosłownie najeżona pięknymi miejscami. W bonusie dostajemy obserwację młodych Kolumbijczyków i ich codzienności. Stragany uliczne kuszą pysznymi wenezuelskimi arepami i bunuelos – serowymi kuleczkami szczęścia. Oczywiście jest to najbardziej elegancka i turystyczna część miasta, jednak nie sposób odmówić jej wyjątkowego uroku.

3. Przejedź się metrocable, czyli kolejką podniebną. Medellin jest położone w wielkiej dolinie, otoczonej szczytami gór. Z kolejek rozciąga się zatem niezwykły widok na porośnięte dżunglą wzgórza i wyrastające na nich dzielnice pełne domów lub wieżowców.

3. Zorganizuj wycieczkę do pobliskiego Guatape (lub do mniej znanych miejsc, jak Venecia, Jericó, Urrao, czy przepiękne Paramo del Sol). Kilka chwil w tuktuku i 750 schodów dzieli tam podróżników od panoramicznego widoku na okolice. Skała Piedra del Penol, z której można podziwiać rozległy krajobraz, to 200-metrowy monolit wznoszący się nad Guatape Reservoir, sztuczne jeziora i drogie rezydencje. Miejsce jest niezwykle bezpieczne, kolorowe i turystyczne. W Guatape zjedz świeżą empanadę od ulicznej sprzedawczyni.

Miasto patrzy z nadzieją w przyszłość i chce zostawić bolesną trudną przeszłość tam, gdzie jej miejsce – w historii. Nowoczesne muzea, parki, biblioteki, restauracje, modne sklepy i dzielnice pełne młodych ludzi, studentów i przyjezdnych – dzisiejsze Medellin tętni życiem i chociaż wiele jeszcze pozostaje do naprawy, to infrastruktura i cale zaplecze kulturalne jest świetnie zorganizowane.

Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat, oto kilka linków do ciekawych treści:
 
Zachęcam was do przeczytania artykułu Pawła Zerki, któremu udaje się spojrzeć na transformację miasta także z innej, mniej kolorowej perspektywy – z mniejszym entuzjazmem, lecz z pytaniem: za jaką cenę ma dochodzić do modernizacji i przemian miejskich? Autor zaleca spoglądanie na Medellin nie tylko przez pryzmat powstających kolejek i bibliotek, ale przede wszystkim przez spadającą przestępczość.
 
 
Więcej o historii Comuny 13 przeczytacie tutaj: https://thewayofmando.pl/witamy-w-medellin/
 
 
A tutaj kilka słów o turystyce śladami narkotykowych baronów.

Jeśli podobał ci się post, będzie mi bardzo miło, jeśli udostępnisz go innym. Dziękuję!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close